
Zanim rozpoczęły się warsztaty: Metoda Fulary vs. CAGED, dzień prędzej w ostrzeszkim „Zaciszu” była uroczystość zakończenia roku szkolnego.
18.06.2026 rozdaliśmy na uroczystości wręczenia 150 świadectw (część uczniów uczy się online i siłą rzeczy nie było ich, ale ponad 50 osób się zjawiło) i na wspólnym Jam Session można było zobaczyć naszych uczniów, nauczycieli i absolwentów w akcji.
19.06.2026 roku Ostrzeszów odwiedził Jacek Krakowski – koncertujący gitarzysta, pedagog, właściciel szkoły muzycznego w Bydgoszczy, autor podręcznika o harmonii. Przeprowadził warsztaty o tym, jak Metoda Fulary (której sam uczy się na własną rękę od ponad roku) łączy się z innymi metodami, zwłaszcza z CAGED.
Warsztaty były dla nas bardzo ciekawe, bo rzadko zdarza się profesjonalny „muzyk z zewnątrz”, który nie przeszedł toku naszej szkoły, ale sam dogłębnie studiował Metodę Fulary. Oto kilka wniosków z warsztatów i wspólnych rozmów.
1. Pół roku ćwiczeń – tyle potrzebuje profesjonalny muzyk, aby Metoda Fulary zaczęła działać u zawodowca. Wcale nie jest tak, że pentatoniki harmoniczne obecne są w praktyce i były już prędzej i w zasadzie zawodowiec „od razu” może to wziąć i zagrać. Zwłaszcza łącząc to z nietypowym opalcowaniem dającym świadomość (co w sumie w MF jest najważniejsze i nawet ważniejsze od danego zbioru dźwięków). Adam Fulara zakłada, że dla początkującego muzyka to ok 3 lata. Nie chodzi o budowanie techniki, to osobna sprawa, ale o zagranie spójnej, poprawnej improwizacji (z pracą motywiczną, ograną harmonią, logiką melodii). To się udaje po trzech latach nawet w przypadku zupełnie początkujących muzyków.
2. Co się zmieniło u Jacka Krakowskiego? Prędzej znał bardzo dobrze CAGED, ale problemem była sytuacja, gdy w utworze jest więcej funkcji niż cztery. „Do czterech akordów CAGED jest jak złoto, ale praktycznie nie łapie się w te widełki żaden standard jazzowy”. A Jacek lubi jazz, zna standardy. Zawsze miał problem z ogrywaniem akordów, ale teraz to się zmieniło. Bez problemu bierze utwory takie jak „Solar”, „All of Me” i in i szybko się ich uczy dzięki nowej metodzie.
3. Muzycy nie doceniają improwizacji głosami, przede wszystkim z użyciem głosów wiodących. Jak dobrze to działa! Większość muzyków nawet nie ma pojęcia, że w improwizacji można ograć „głos” zamiast harmonii (niby to to samo, ale jednak to całkiem inne podejście do tematu). To jedna z zalet MF – świadome ogrywanie głosów w improwizacji.
4. Większość muzyków nawet nie wie, że istnieje taki poziom świadomości o jakim mówiliśmy na warsztatach. Adam Fulara nazywa to efektem Beethovena. Bierzemy dowolny utwór i jakiś wzięty w danej chwili motyw. Teraz nucimy improwizację na tym motywie do tego, znanego nam wcześniej utworu i mamy pełną świadomość – nazywamy kolejne dźwięki. Możemy je pisać od razu na kartce, albo w nutach niczym głuchy Beethoven. Tymczasem dla wielu gitarzystów świadomość kończy się na samym ograniu harmonii, czyli kończy się tam, gdzie dla Fulary dopiero zaczyna.
5. Nasi uczniowie obecni na warsztatach i wzywani do tablicy nie przynieśli wstydu, wykazali się dobrą znajomością harmonii, oraz kojarzeniem w locie faktów z systemu CAGED, który znają tylko z opowiadań.

Wnioski z CAGED:
1. Długi czas nauki podstaw – pozornie akordy durowe znamy, ale dochodzą molowe. Tu już są dwie trudne pozycje, do nich dochodzi jeszcze akord półzmniejszony powszechny w molowym II V I, To już całkiem spory problem. Mniejszym jest odróżnianie rodzajów akordu – durowych i septymowych. To wszystko daje nam 5×4 boksy, (20 schematów do nauczenia na pamięć). Nie wszystkie do prostego opalcowania, plus nauka konkretnych składników w każdym boksie. To daje kilka lat nauki. W MF w to miejsce mamy 4 proste układy na dwóch strunach. Czyli dokładnie 15 razy (!) mniej nauki na pamięć.
2. Punkt pierwszy sprawia, że niektórych boksów gitarzyści w ogóle nie używają, lub w bardzo ograniczonym zakresie (shape C i G w molowym np.)
3. CAGED nie działa w innych strojeniach, MF działa w dowolnym strojeniu
4. Na plus CAGED są opalcowania i możliwości grania w jednej pozycji w kilku głosach naraz (fingerstyle),
5. Opalcowania MF są trudniejsze
6. Świadomość MF jest znacznie większa (w CAGED świadomość wymaga dodatkowych ćwiczeń)
7. Zmiany pozycji w MF są znacznie prostsze i intuicyjne. Gitarzyści CAGED trzymają się mocno swoich boksów, w czasie gdy w MF gra się wzdłuż gryfu. Jacek był zaskoczony, jak uczniowie MF obecni na warsztatach grają wzdłuż całego gryfu i szybko łapią orientację. Sam mówił, że jest to zjawisku gumki w mózgu, która w CAGED roziąga myślenie pionowe, w czasie gdy w MF poziome. MF to idealne narzędzie uzupełniające CAGED jeśli chodzi o płynną zmianę pozycji.
8. Anegdota: w trakcie Jam Session w Bydgoszczy, gdy były tam warsztaty z Metody Fulary było dwóch uczniów znających MF. Jacek próbował od nich podpatrzyć akordy, które grali w standardach, ale nie dało się, ponieważ grali łącząc głosy, a nie obrazkowo budując „chwyty”. Teraz na warsztatach powiedział, że nie był świadomy jak bardzo daleko można być od CAGED grając na gitarze.
9. Jacek widzi obie metody jako „siostrzane”, równorzędne, każda ma swoje wady i zalety, ale niewątpliwie MF pomogło mu grać standardy i to jest przełom w jego muzycznym życiu. Natomiast tu Adam Fulara widzi MF bardziej jako „szkielet” do którego łatwo przykleić CAGED. Szkielet pod względem świadomości (dlatego nie w drugą stronę).
10. Kolejna zaleta MF jest taka, że melodie często wychodzą ładne „na strzała”, zwłaszcza przy większej ilości akordów albo przy pięknych akordach. Zbudowanie tego typu melodii w CAGED wcześniej nie wychodziło. MF to bardziej technika kompozytorska (melodia), w czasie gdy CAGED to podejście typowo gitarowe (coś pasuje do akordu na gitarze). Tu był przykład z nietypowymi akordami, albo ciągami dominant, zwłaszcza niediatonicznymi.
11. MF może dobrze zabrzmieć w bluesie, jeśli użyjemy blue notes do ogrywania akordów.
12. Jacek Krakowski zaczął uczyć MF w swojej szkole. Kilku uczniów Jacka zna już MF, ale jeden z nich zainteresowany improwizacją, wcześniej nie interesował się jazzem, a teraz zaczął już po krótkim etapie przygotowań grać standardy jazzowe i polubił ten gatunek.
Współorganizatorem było Ostrzeszowskie Centrum Kultury i Zacisze.




